Msze Św. i nabożeństwa
w niedziele i święta godz. 8:00, 11:00, 18:00
w dni powszednie godz. 18:00
Pozostałe Msze święte:
w Wigilię Narodzenia Pańskiego godz. 20.00, 22.00, 24.00
w uroczystość Narodzenia Pańskiego godz. 11.00
w niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego godz. 6.00. 11.00
w uroczystość Wszystkich Świętych w kościele godz. 8.00
na cmentarzu w Rychtalu: godz. 10.00, na cmentarzu w Darnowcu: godz. 14.00
w uroczystość NMP Królowej Polski w kościele: godz. 8.00, 18.00
na cmentarzu w Rychtalu: godz. 11.00
Nabożeństwa:
Różaniec codziennie o godz. 17.30 ( z wyjątkiem miesiąca maja ).
Nabożeństwo majowe po Mszach Św. wieczornych od poniedziałku do piątku.
Nowenna do M. B. Nieustającej Pomocy w środy o godz. 18.00 z wyjątkiem maja.
Nabożeństwo Fatimskie każdego 13 dnia miesiąca o godz. 17.30.
Adoracja Najświętszego Sakramentu w każdy pierwszy piątek miesiąca o godz. 17.00.
Droga Krzyżowa w piątki o godz. 17.30.
Gorzkie Żale z nauką pasyjną w niedziele o godz. 17.30.
Spowiedź Św.
przez cały tydzień:
30 min. przed każdą Mszą Św.
w niedziele:
7:30, 10:30, 17:30
w I piątek miesiąca:
17:00 - 18:00
Tajemnica spowiedzi
Kodeks Prawa Kanonicznego podkreśla, że tajemnica spowiedzi jest nienaruszalna, spowiednik nie może zdradzić penitenta słowami, albo w jakikolwiek inny sposób, bez względu na przyczynę. Jej dopuszczenie się może skutkować utratą dobrego imienia przez grzesznika. Z drugiej strony, posiada on również naturalne prawo do zachowania swojej intymności. Kościół wymaga od spowiednika, aby mądrze wykonywał powierzone mu zadanie, porównując jego posługę do roli ojca ukazującego ludziom miłosierne serce Ojca Niebieskiego. Powinien też pamiętać, że powierzono mu urząd Chrystusa, który swoją mocą jest obecny w sakramentach.Tajemnica spowiedzi opiera się nie tylko na prawie kościelnym, ale przede wszystkim na prawie Bożym i jest nienaruszalna. Obowiązuje do końca życia spowiednika, czyli zawsze i wszędzie, nawet po śmierci jego penitenta. Ponadto nikt nie może zwolnić spowiednika z jej zachowania. Nie robi tego nawet papież. Norma kodeksowa uznaje za niezdolnych do złożenia zeznań w sądzie kościelnym spowiedników w odniesieniu do tego, co poznali podczas sakramentalnej spowiedzi – nawet w sytuacji, w której penitent prosiłby o złożenie takich zeznań. Prawodawstwa państwowe z zasady uwzględniają tajemnicę spowiedzi, uznając ją za tajemnicę zawodową i równocześnie zwalniając kapłanów z zeznań w sprawach, o których posiadają wiedzę z racji pełnienia funkcji duszpasterskich. W przypadku jednak, gdy prawo państwowe nie chroni tego rodzaju tajemnicy, spowiednik nie może czuć się zwolniony z jej zachowania, nawet jeśli takie postępowanie grozi poważnymi konsekwencjami karnymi. Do zachowania tajemnicy spowiedzi nie jest zobowiązany jednak sam penitent. Nie popełnia on grzechu i nie podlega karze kanonicznej, jeżeli z własnej woli, bez szkody dla innych osób, ujawnia poza spowiedzią to, z czego się spowiada. Natomiast powinien zachować dyskrecję na temat tego, co spowiednik mówił mu podczas spowiedzi. Kwestia ta wynika z samego charakteru spowiedzi, obowiązku swoistej wzajemności i lojalności spowiadającego się wobec kapłana. Przedmiotem bezpośrednim tajemnicy spowiedzi są wszystkie grzechy wyznane podczas spowiedzi sakramentalnej w celu uzyskania ich odpuszczenia. Wszystkie, czyli zarówno ciężkie, jak i lekkie, publiczne i tajne. Grzechy muszą być jednak ujawnione podczas sakramentalnej spowiedzi, gdy penitent przyrzekł uzyskać rozgrzeszenie. Zasada nienaruszalności tajemnicy spowiedzi jest absolutna, niedopuszczająca wyjątków. Kościół nie może od niej nikogo dyspensować. Stąd bezpośrednie jej naruszenie przez spowiednika jest w Kościele katolickim karane ekskomuniką latae sententiae zastrzeżoną Stolicy Apostolskiej. Kara ta obejmuje przestępcę niejako automatycznie, w momencie dokonania czynu nią zagrożonego, a więc nie jest potrzebny wyrok skazujący sądu.
Świadectwo nawrócenia:
Niezwykłe świadectwo nawrócenia, jakie pozostawił po sobie Paul Claudel, jest zarazem swoistą mini-autobiografią, zapisem duchowych poszukiwań poety i dramaturga, autora wielu szkiców poświęconych Biblii i sztuce religijnej. Po ponad stu latach, jakie minęły od wydarzenia z paryskiej katedry Notre-Dame, „Moje nawrócenie” zachowuje szczególną świeżość i siłę przekonywania.
"Urodziłem się 6 sierpnia 1868 roku. Moje nawrócenie dokonało się 25 grudnia 1886. Miałem wtedy osiemnaście lat. Ale charakter mój był już wówczas wyraźnie skrystalizowany. Choć zarówno po mieczu jak i po kądzieli wywodziłem się z pokoleń wierzących, które dały Kościołowi kilku księży, rodzina moja była religijnie obojętna, a po przybyciu do Paryża oddaliła się zupełnie od spraw wiary. Przedtem przystąpiłem do pierwszej komunii, która (jak dla większości chłopców) była jednocześnie uwieńczeniem i zakończeniem praktyk religijnych.Wychowywałem się, a raczej kształciłem najpierw u nauczyciela szkoły katolickiej, potem w jednym z laickich gimnazjów prowincjonalnych, wreszcie w liceum Ludwika Wielkiego. Zaraz po przestąpieniu progu tej uczelni straciłem wiarę, która wydawała mi się nie do pogodzenia z Wielością Światów (!!!). „Życie Jezusa” Renana dostarczyło mi nowych argumentów dla tej zmiany pokoleń, którą zresztą wszystko wokół mnie ułatwiało i pobudzało.Wspomnijmy te smutne lata u schyłku XIX wieku, epokę pełnego rozkwitu literatury naturalistycznej. Nigdy jarzmo materii nie ciążyło twardym brzemieniem. Wszystko, cokolwiek w sztuce, w nauce, w literaturze cieszyło się wzięciem, było z gruntu areligijne. Wszyscy (rzekomo) wielcy ludzie tej epoki wyróżniali się w pierwszym rzędzie wrogim stosunkiem do Kościoła. Renan królował. On to przewodniczył ostatniemu rozdawnictwu nagród w liceum Ludwika Wielkiego, w którym brałem udział i ja, i zdaje mi się, że odznaczył mnie własnoręcznie. Victor Hugo zstąpił z widowni w apoteozie. A więc mając osiemnaście lat wierzyłem w to, w co wierzyła większość ówczesnych tak zwanych wykształconych ludzi. Mocne pojęcie osobowości i konkrety były we mnie przyćmione w całej rozciągłości, wierzyłem, że wszystko poddane jest „Prawom” i że świat ten polega na mocnym sprzężeniu przyczyn i skutków, które nauka rychło najgruntowniej rozplącze.Wszystko razem wydawało mi się zresztą nader smutne i nudne. Co do pojęcia kantowskiego, które w nas wpajał profesor filozofii F. Burdeau, przyznam się, że jakoś nigdy nie mogłem go strawić. Wiodłem zresztą życie niemoralne i stopniowo grzęzłem w rozpacz. Śmierć dziadka, którego na moich oczach przez długie miesiące toczył rak żołądka, napełniła mnie głębokim przerażeniem i myśl o śmierci nie opuszczała mnie odtąd ani na chwilę. Religia stała mi się czymś zupełnie obcym; nie miałem zresztą o niej zielonego pojęcia. Pierwszy przebłysk prawdy dało mi zetknięcie z dziełami wielkiego poety, któremu jestem winien wdzięczność dozgonną i który na kształtowanie mojej myśli wywarł wpływ zasadniczy: mam na myśli Artura Rimbaud. Lektura „Zachwyceń”, a parę miesięcy potem „Pobytu w piekle” stała się dla mnie zdarzeniem kapitalnym. Po raz pierwszy książki te zrobiły wyłom w mojej katordze materialistycznej, dając mi wrażenie żywe i niemal fizyczne nadprzyrodzonego świata. Mimo to trwałem nadal w otępieniu i rozpaczy. Tak wyglądał biedny chłopiec, który w dniu 25 grudnia 1886 roku wstąpił do katedry Notre-Dame, by przyjrzeć się nabożeństwu. Właśnie wówczas zaczynałem pisać i sądziłem, że w katolickich obrzędach znajdę podnietę i materiał do dekadenckich gryzmołów.W takim nastroju, potrącany łokciami i rozgniatany przez tłum, z mierną uciechą przetrwałem sumę. Po południu, nie mając nic lepszego do roboty, poszedłem na nieszpory. Chłopcy chóru katedralnego w białych komeżkach przy współudziale seminarzystów śpiewali właśnie, jak później się dowiedziałem „Magnificat”. Stałem w tłumie przy drugim filarze u wejścia do chóru, na prawo po stronie zakrystii.Wtedy to zdarzył się fakt, który przesądził o całym moim życiu. W mgnieniu oka serce moje zostało porażone i UWIERZYŁEM. Uwierzyłem z taką mocą przekonania, z takim porywem całego jestestwa, z przeświadczeniem tak dogłębnym, z taką oczywistością nie dopuszczającą cienia wątpliwości, że od tej chwili żadne książki, żadne dowodzenia, żadne przygody burzliwego życia nie zdołały zachwiać mojej wiary, czy też choćby jej naruszyć. Owładnęło mną nagle rozdzierające uczucie niewinności, wiekuistego dziecięctwa Bożego: niewysłowione doznanie! Gdy próbuję, po raz nie wiadomo który, odtworzyć sobie sekundy, które nastąpiły bezpośrednio do tej chwili nie pojętej, znajduję tylko porwane myśli, które wszakże wówczas stanowiły jeden błysk, jedną broń w ręku Boga, by porazić i rozewrzeć nareszcie serce biednego, zrozpaczonego chłopca: ,,Jakżeż szczęśliwi są ci, którzy wierzą! – A gdyby to jednak była prawda? – To jest prawda! – Bóg istnieje, jest tam. To ktoś tak konkretny jak ja, osoba. – On kocha mnie, woła mnie”. Z oczu moich trysnęły łzy, a rzewny śpiew kolędy „Adeste” potęgował jeszcze moje wzruszenie. Wzruszenie jakże słodkie, choć zmieszane z uczuciem przestrachu i niemal grozy. Albowiem moje przekonania filozoficzne pozostały nietknięte. Bóg zlekceważył je po prostu; nie widziałem, co by można w nich zmienić, religia katolicka wydawała mi się nadal istnym stekiem niedorzecznych klechd, księża i wierni budzili we mnie tę samą odrazę, która dochodziła do nienawiści i niemal wstrętu. Gmach moich poglądów i wiadomości stał niezachwiany i nie widziałem na nim żadnej rysy. I tylko tak się złożyło, że wyszedłem zeń ja. Objawił mi się ktoś nieznany i groźny, z przeraźliwymi wymaganiami w stosunku do młodzieńca i artysty we mnie i ja nie wiedziałem, jak go pogodzić z otaczającym mnie światem. Byłem jak człowiek, którego żywcem odarto by ze skóry i przeniesiono w obce ciało, w nieznany świat: oto jedyne porównanie, które narzuca mi się, ilekroć próbuję wyrazić ten stan dogłębnej rozterki. Co było najwstrętniejsze dla moich poglądów i dla moich upodobań, właśnie było prawdą, właśnie z tym, chcąc nie chcąc, miałem się pogodzić. Muszę się przyznać, że zrobiłem wszystko, co w mojej mocy, by stawić opór. Ten opór trwał cztery lata. Śmiem rzec, że była to piękna obrona, walka lojalna i na całego. Nie zaniedbałem żadnego środka: jedna po drugiej wysuwała mi się z ręki bezskuteczna broń. Byt to największy przełom w moim życiu, ta ,,agonia myśli”, o której Artur Rimbaud pisze: ,,Walka duchowa jest tak brutalna jak trud bitewny. Twarda noc! Wyschła krew dymi na obliczu!” Młodzi ludzie, którzy tak łatwo rzucają wiarę, nie zdają sobie sprawy, jak ciężko ją odzyskać i za cenę jakich mąk! Idea piekła, a także myśl o tych wszystkich przyjemnościach i urokach, których musiałbym się wyrzec, oto główne moje hamulce na drodze do prawdy. A jednak zaraz owego pamiętnego dnia, w katedrze Notre-Dame, gdy nareszcie powróciłem do domu słotnymi ulicami, które teraz oto wydały mi się takie inne, takie dziwne, wziąłem do rąk Biblię protestancką podarowaną ongiś mojej siostrze Kamili przez przyjaciółkę Niemkę i po raz pierwszy usłyszałem ten słodki i nieugięty głos, który odtąd nigdy już nie przestał rozbrzmiewać w moim sercu. Znałem tylko za pośrednictwem Renana historię Jezusa i – zgodnie z myślą tego oszczercy – nie wiedziałem nawet, że mienił się Synem Bożym.Każde słowo, każdy wiersz z dostojną prostotą zadawały kłam bezwstydnym twierdzeniom apostaty i zdzierały mi łuski z oczu. To prawda, wyznawałem wraz z setnikiem, tak, Jezus jest Synem Bożym. Mnie, Pawła, wpośród wszystkich innych poraziła łaska; mnie przyrzekł swoją miłość. Lecz jednocześnie, o ile nie chciałbym iść za Nim, nie pozostawiał mi innego wyjścia krom potępienia. Ach, nie trzeba było mi tłumaczyć, czym jest piekło, sprawdziłem na sobie, co znaczy w nim ,,Pobyt”! Wystarczyło mi tych kilka godzin, by zrozumieć, że piekło jest wszędzie, gdzie nie ma Pana Jezusa. Cóż mnie obchodził cały świat wobec tego gościa natrętnego, który wdarł się w mój dom? Tak mówił we mnie ,,nowy” człowiek, ale ,,stary” wierzgał ze wszystkich sił i nie chciał wyrzec się za nic tego życia, które stało przed nim otworem. Mamże być szczery? W gruncie rzeczy najbardziej hamował mnie w wyznaniu moich nowych przekonań ludzki wzgląd. Na samą myśl, że będę musiał przyznać się do swego nawrócenia, powiedzieć rodzicom, że chcę pościć w piątki, ogłosić się jednym z tych katolików tak zjadliwie wyszydzanych, oblewał mnie zimny pot; toteż gwałt, jaki mi zadawano, budził we mnie rzetelne oburzenie. Lecz czułem na sobie twardą rękę!Nie znałem w ogóle księdza. Wśród moich przyjaciół nie było ani jednego katolika. Zacząłem studiować religię z rosnącym zainteresowaniem. Rzecz znamienna! Dusza budziła się we mnie jednocześnie z talentem, na przekór moim uprzedzeniom i dziecinnym lękom. Wtedy to właśnie napisałem pierwszą wersję dwu dramatów: „Złotą Głowę” i „Miasto”. Choć jeszcze nie praktykowałem, już brałem udział w życiu Kościoła; oddychałem nareszcie i życie wstępowało we mnie wszystkimi porami. Spośród książek najbardziej dopomogły mi wówczas „Myśli” Pascala – nieocenione dzieło dla szukających wiary, choć wpływ jego niekiedy bywał szkodliwy; „Rozmyślania o Ewangelii” Bossueta oraz inne jego dzieła; poemat Danta i prześliczne opowieści Siostry Emmerich. „Metafizyka” Arystotelesa wymiotła mi umysł i wprowadziła mnie w świat prawdziwego rozumu. „Naśladowanie” było jeszcze na poziomie zbyt wysokim.Pierwsze dwie księgi wydały mi się okrutnie surowe. Lecz wielką księgą, która stała przede mną otworem, podręcznikiem moim szkolnym byt Kościół. Niechaj będzie pochwalona na wieki ta Matka dostojna, u której kolan nauczyłem się wszystkiego, co umiem! Spędzałem niedziele w katedrze Notre-Dame, a w ciągu tygodnia wpadałem tam jak mogłem najczęściej. Bytem wówczas nieukiem i tyle wiedziałem o swojej religii, co o buddyzmie, i oto święty dramat rozgrywał się przede mną z przepychem przerastającym wszelkie moje wyobrażenia. Ach, nie byty to już ubogie ględy książek dewocjonalnych, lecz najgłębsza, najwspanialsza poezja, najwznioślejsze gesty, jakie kiedykolwiek zostały zawierzone człowiekowi. Nie mogłem się napatrzeć widowisku mszy i każdy ruch księdza wrażał się głęboko w mój umysł i serce. Liturgia Zaduszek i Bożego Narodzenia, obrzędy wielkotygodniowe, przecudny hymn „Exsultet”, przy którym najzawrotniejsze strofy Pindara i Sofoklesa wydały mi się mdłe - wszystko to przepełniało mnie czcią, radością, wdzięcznością, skruchą i uwielbienie.Stopniowo, powoli i z trudem świtało w sercu moim myśl, ze sztuka l poezja to także Boska rzecz, i ze rozkosze zmysłowe nie tylko nie są tu nieodzowne, lecz przeciwnie, wręcz szkodliwe. Jakżeż zazdrościłem wiernym, którzy komunikowali! Co do mnie, ledwie śmiałem wślizgnąć się pomiędzy tych, którzy w piątki wielkopostne całowali Koronę Cierniową?Tymczasem lata mijają i położenie moje stawało się coraz nieznośniejsze. Modliłem się do Boga w tajemnicy i ze łzami, lecz nie śmiałem otworzyć ust. A jednak z każdym dniem trudności moje topniały, a Boże wymagania stawały się bardziej naglące. Ach, jakżeż dobrze znałem te chwile, jakżeż działanie Jego w mojej duszy było mocne! Skąd wziąłem siły, by stawiać Mu opór? W trzecim roku przeczytałem „Pisma pośmiertne” Beaudelaire’a i ujrzałem, ze poeta najbliższy mi wśród francuskich wieszczów odnalazł wiarę w ostatnich latach swego życia i szamotał się z tymi samymi trudnościami i z tymi samymi wyrzutami, co ja. Zebrałem się wreszcie na odwagę i pewnego popołudnia podszedłem do konfesjonału w moim kościele parafialnym Saint-Medard. Chwile oczekiwania na księdza należą chyba do najcięższych w moim życiu. Ksiądz, poczciwy staruszek, niezbyt przejął się historią, która mnie wydawała się taka interesująca; mówił mi o ,,wspomnieniach mojej pierwszej komunii" (ku mojemu głębokiemu rozdrażnieniu) i kazał mi przed rozgrzeszeniem wyznać rodzinie swoje nawrócenie:, w czym dziś muszę mu przyznać rację. Wyszedłem z drewnianego pudla upokorzony i zagniewany, i powróciłem dopiero po roku, gdy izostatem ostatecznie przyparty do muru i doprowadzony do ostateczności.Tam, w tymże samym kościele Saint-Medard, zastałem młodego i miłosiernego kapłana, pełnego braterskiego współczucia, który pojednał mnie z Bogiem, później zaś księdza Villaume, który był moim kierownikiem i ojcem umiłowanym i którego opiekę z nieba, gdzie dziś się znajduje, wciąż czuję nad sobą. Po raz drugi w życiu przystąpiłem do komunii świętej w tym samym dniu Bożego Narodzenia, 25 grudnia 1980 roku, w katedrze Notre-Dame."
Przełożyła Maria Winowska
Paul CLAUDEL (1868–1955), francuski poeta, dramatopisarz, dyplomata; długo pozostawał pod wpływem symbolistów, później Biblii, mistyków hiszpańskich i wschodnich.; pisał dramaty oraz poezje, a także prace teoretyczne o poezji. Jest autorem m.in. „Punktu przecięcia” 1905, „Sztuki poetyckiej” 1907 „Zwiastowania” 1912, „Dziennika 1904–1955”.

Miejsce spowiedzi dla osób niedosłyszących
Chrzest Św.
Wymagane dokumenty:
- akt urodzenia dziecka (odpis),
- dane o rodzicach chrzestnych (imiona, nazwiska, wiek, adres zamieszkania),
- zaświadczenia z parafii zamieszkania rodziców chrzestnych.
Według nauki Kościoła: „Do przyjęcia zadania chrzestnego może być dopuszczony ten, kto: 1. Jest wyznaczony przez przyjmującego Chrzest albo przez jego rodziców, albo przez tego, kto ich zastępuje, a gdy tych nie ma, przez proboszcza lub szafarza Chrztu, i posiada wymagane do tego kwalifikacje oraz intencję pełnienia tego zadania. 2. Jest katolikiem, bierzmowanym i przyjął już Sakrament Najświętszej Eucharystii oraz prowadzi życie zgodne z wiarą i odpowiadające funkcji, jaką ma pełnić” (Kodeks Prawa Kanonicznego, Kan. 874 - § 1, ust. 1-3).
CHRZEST JEST WAŻNY
Fragment katechezy Papieża Franciszka z 8.01.2014r. o Chrzcie Świętym
"Chrzest to nie jest formalność – Jest to akt, który do głębi dotyka naszego istnienia. Dziecko ochrzczone i dziecko nieochrzczone to nie to samo. Człowiek ochrzczony nie jest tym samym, co człowiek nieochrzczony. Temu, kto nie zna daty własnego chrztu, grozi, że zapomni o tym, co Pan Bóg w nas uczynił, zapomni o darze, który otrzymaliśmy. A wtedy chrzest stanie się dla nas jakimś wydarzeniem, które miało miejsce w przeszłości, bez naszego udziału, z woli naszych rodziców, i nie ma żadnego wpływu na chwilę obecną. Jeśli udaje się nam iść za Jezusem i pozostać w Kościele, pomimo naszych ograniczeń, kruchości i grzechów, to jest to zasługą tego sakramentu, w którym staliśmy się nowym stworzeniem i zostaliśmy przyobleczeni w Chrystusa. Chrzest daje nam nową nadzieję, nadzieję kroczenia drogą zbawienia przez całe życie. A tej nadziei nic i nikt nie może ugasić, bo ta nadzieja nie zawodzi. Zapamiętajcie to sobie, bo to prawda. Nadzieja złożona w Bogu nigdy nie zawodzi”.
Najważniejsze pytania
Co to jest chrzest?
Chrzest jest pierwszym z siedmiu sakramentów w Kościele katolickim, który: gładzi grzechy, (grzech pierworodny), daje życie nadprzyrodzone (łaska uświęcająca), czyni nas członkami Kościoła katolickiego, daje udział w kapłaństwie Chrystusa.
Jakimi słowami Pan Jezus ustanowił sakrament chrztu?
Pan Jezus ustanowił sakrament chrztu słowami: "nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego" (Mt 28, 19-20). Jak się chrzci? Chrzci się przez zanurzenie kandydata w wodzie lub przez polanie wodą jego głowy, wypowiadając przy tym słowa: „N., ja ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”.
Dlaczego chrzest przyjmuje się tylko raz w życiu?
Chrzest przyjmuje się jeden raz w życiu, ponieważ wyciska on na duszy niezatarte, duchowe znamię, "charakter", który uzdalnia ochrzczonego do uczestnictwa w kulcie chrześcijańskim.
Kto może chrzcić w razie konieczności?
W razie konieczności (zagrożenia życia dziecka) każda osoba może udzielić chrztu, pod warunkiem, że ma intencję uczynienia tego, co czyni Kościół, i poleje głowę kandydata, wypowiadając jednocześnie słowa formuły trynitarnej: „N. ja ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”.
Czy chrzest jest konieczny do zbawienia?
Konieczności przyjmowania chrztu domaga się Pan Jezus, który powiedział: "Kto wierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie wierzy, będzie potępiony" (Mk 16, 16). Powiedział też: "Jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha Świętego, nie może wejść do Królestwa Bożego" (J 3, 5). Jeśli zatem ktoś dobrze wie, że chrzest jest - z ustanowienia Chrystusa - środkiem udzielającym łaski, ten musi go przyjąć pod groźbą utraty zbawienia.
Kto bez chrztu z wody może dostąpić zbawienia?
Według nauki Kościoła zbawienia mogą dostąpić nie tylko ci, którzy przyjęli chrzest z wody, lecz i ci, którzy wyraźnie pragną go przyjąć, np. katechumeni przygotowujący się do tego sakramentu. Wielu jest jednak takich, którzy o chrzcie nic nie słyszeli albo też widzą w nim tylko nic nieznaczący ryt. Również i ci ludzie mogą osiągnąć zbawienie, o ile - współdziałając z ofiarowaną im łaską - otworzą się na prawdę i będą postępować zgodnie z sumieniem. W Konstytucji dogmatycznej o Kościele Soboru Watykańskiego II czytamy: „Nie odmawia też Opatrzność Boża koniecznej do zbawienia pomocy takim, którzy bez własnej winy w ogóle nie doszli jeszcze do wyraźnego poznania Boga, a usiłują, nie bez łaski Bożej, wieść uczciwe życie. Cokolwiek bowiem znajduje się w nich z dobra i prawdy, Kościół traktuje jako przygotowanie do Ewangelii i jako dane im przez Tego, który każdego człowieka oświeca, aby ostatecznie posiadł życie” (KK 16). Według soborowej nauki Bóg może każdego, sobie tylko znanymi drogami, doprowadzić do wiary, bez której niepodobna Mu się podobać (por. DM 7).
Co teologia nazywa chrztem pragnienia?
Według teologów wielu dostępuje zbawienia na zasadzie chrztu pragnienia. Otóż można przypuszczać, że ludzie uczciwi, otwarci na prawdę, gotowi czynić każde dobro rozpoznane w sumieniu przyjęliby chrzest, gdyby tylko usłyszeli o nim i dobrze go poznali. Ich uczciwe życie zawiera w sobie zupełnie nieświadome pragnienie chrztu. Dostępuje chrztu pragnienia ten, kto współdziałając z darowaną mu łaską Bożą dochodzi do takiej miłości i żalu za popełnione zło, że przez Ducha Świętego zostaje oczyszczony z grzechów, odrodzony i uświęcony, z czego jednak zupełnie nie zdaje sobie sprawy.
Na czym polega chrzest krwi?
Męczennicy za wiarę w Chrystusa, umierający bez chrztu z wody, dostępują oczyszczenia z grzechów i wewnętrznego odrodzenia, a tym samym mogą osiągnąć zbawienie. Ich męczeństwo jest chrztem krwi, zastępującym chrzest z wody. Cierpienie dla Chrystusa, oddanie dla Niego życia wyraża głęboką wiarę i miłość. Przez swoją mękę i śmierć męczennicy upodabniają się do Chrystusa ukrzyżowanego i przez Niego zostają oczyszczeni i uświęceni.
Czy umierające bez chrztu dzieci mogę osiągnąć zbawienie?
Nikt nie może osiągnąć zbawienia, jeśli przed śmiercią nie dostąpi narodzenia z Ducha Świętego. Wielu teologów uważa, że nieochrzczone dzieci dostąpiły tego odrodzenia i oczyszczenia z grzechu pierworodnego dlatego, że cały Kościół — a przede wszystkim ich rodzice — pragnął ich zbawienia, a tym samym i chrztu. Nie tylko Kościół pragnął ich zbawienia, lecz również wszyscy zbawieni, Matka Najświętsza, a przede wszystkim — Bóg. On bowiem — jak przypomina św. Paweł — „pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni” (1 Tm 2,4), a Jezus Chrystus „wydał siebie samego na okup za wszystkich” (1 Tm 2,6). Trudno przypuszczać, by kochający Bóg, usprawiedliwiający nawet największych grzeszników, odrzucał od siebie dzieci, które niczym Go nie znieważyły (por. Mk 10,13-16).
I Komunia Św.
Wymagane dokumenty:
- metryka chrztu dziecka
Do pierwszej Komunii Świętej przystępują w Rychtalu dzieci z klas trzecich szkoły podstawowej, po wcześniejszym przygotowaniu w szkole i w parafii. Uroczystość odbywa się każdego roku w trzecią niedzielę maja podczas Mszy Świętej o godz. 10.00.
Bierzmowanie
Wymagane dokumenty:
- metryka chrztu,
- w przypadku osób starszych – świadectwo ukończenia katechizacji szkolnej.
PAPIEŻ FRANCISZEK DO BIERZMOWANYCH
Drodzy bracia i siostry! Drodzy kandydaci do bierzmowania! Chciałbym wam zaproponować do rozważenia trzy proste i krótkie myśli. W drugim czytaniu usłyszeliśmy piękne widzenie św. Jana: niebo nowe i ziemia nowa, a dalej Miasto Święte zstępujące od Boga. Wszystko jest nowe, przekształcone w dobro, piękno, w prawdę: nie ma już więcej płaczu, żałoby... Jest to działanie Ducha Świętego: przynosi On nam Bożą nowość. Przychodzi do nas i sprawia, że wszystko staje się nowe, zmienia nas. Duch nas zmienia! A wizja św. Jana przypomina nam, że wszyscy jesteśmy w drodze do niebiańskiej Jerozolimy, ostatecznej nowości dla nas i wszystkiego, co istnieje, szczęśliwego dnia, w którym będziemy mogli oglądać oblicze Pana - to cudowne, tak piękne oblicze Pana Jezusa - będziemy mogli być z Nim na zawsze, w Jego miłości. Jak widzicie nowość Boga nie jest podobna do nowości doczesnych, które wszystkie są tymczasowe, mijają i nieustannie szuka się ich coraz bardziej. Nowość, jaką Bóg obdarza nasze życie jest ostateczna, nie tylko w przyszłości, kiedy będziemy wraz z Nim, ale także dzisiaj: Bóg czyni wszystko nowym, Duch Święty przemienia nas naprawdę i chce przemieniać świat w którym żyjemy, także poprzez nas. Otwórzmy Duchowi drzwi, dajmy się Mu prowadzić, pozwólmy, aby nieustanne działanie Boga uczyniło nas nowymi ludźmi, ożywianymi Bożą miłością, którą daje nam Duch Święty! Jakże byłoby to piękne, gdyby każdy z was, mógł wieczorem powiedzieć: dzisiaj w szkole, w domu, w pracy prowadzony przez Boga, uczyniłem gest miłości wobec kolegi, rodziców, osoby starszej! Jakże piękne! Druga myśl: w pierwszym czytaniu Paweł i Barnaba stwierdzają, że „przez wiele ucisków trzeba nam wejść do królestwa Bożego” (Dz 14, 22). Droga Kościoła, a także nasza osobista droga chrześcijan nie zawsze jest łatwa, napotyka na trudności, uciski. Naśladowanie Pana, pozwolenie, aby Jego Duch przekształcał nasze strefy cienia, nasze zachowania, niezgodne z wolą Bożą i obmył nasze grzechy, jest drogą, która napotyka wiele przeszkód, poza nami, w świecie, a także w naszym wnętrzu, w sercu. Ale trudności, uciski są częścią drogi dojścia do chwały Bożej, tak jak w przypadku Jezusa, który został uwielbiony na krzyżu. Napotkamy je zawsze w życiu! Nie zniechęcać się! Mamy siłę Ducha Świętego do przezwyciężenia tych ucisków! I tu dochodzę do ostatniego punktu. Jest to wezwanie, które kieruję do was, mających otrzymać bierzmowanie, i do wszystkich: trwajcie na drodze wiary z mocną nadzieją w Panu. Na tym polega tajemnica naszej drogi! On daje nam odwagę, by iść pod prąd. Nie ma takich trudności, ucisków, niezrozumienia, które mogłyby nas przerażać, jeśli trwamy zjednoczeni z Bogiem, tak jak latorośle są złączone z winnym krzewem, jeśli nie utracimy przyjaźni z Nim, jeśli dajemy Mu coraz więcej miejsca w naszym życiu. Powinno to mieć miejsce także, wręcz nade wszystko, jeśli czujemy się biedni, słabi, grzeszni, ponieważ Bóg daje siłę naszej słabości, bogactwo naszemu ubóstwu, nawrócenie i przebaczenie naszemu grzechowi. Pan jest tak miłosierny, zawsze przebacza, gdy idziemy do Niego. Ufajmy w działanie Boga! Z Nim możemy czynić wielkie rzeczy. Sprawi On, że odczujemy radość, iż jesteśmy Jego uczniami, Jego świadkami. Postawcie na wielkie ideały, na wielkie sprawy. My chrześcijanie nie zostaliśmy wybrani przez Pana dla błahostek, idźcie zawsze dalej, do wielkich spraw. Młodzi, zaryzykujcie życie dla wielkich ideałów! Nowość Boga, ucisk w życiu, trwanie w Panu. Drodzy przyjaciele, otwórzmy na oścież drzwi naszego życia na nowość Boga, którą daje nam Duch Święty, aby nas przekształciła, uczyniła nas silnymi w uciskach, umocniła naszą więź z Panem, nasze mocne trwanie w Nim: to będzie prawdziwa radość! Niech się tak stanie.
PYTANIA DLA OSÓB PRZYGOTOWUJĄCYCH SIĘ DO PRZYJĘCIA SAKRAMENTU BIERZMOWANIA
1.Co to jest religia ? Religia jest to łączność człowieka z Panem Bogiem.
2.Co to jest Pismo święte ? Pismo święte jest to zbiór ksiąg napisanych pod natchnieniem Ducha świętego, które Kościół przechowuje i podaje jako Objawienie Boże.
3.Kto jest autorem Pisma świętego ? Pierwszorzędnym autorem Pisma św. jest Duch Święty, a drugorzędnymi - ludzie natchnieni przez Ducha Św.
4.Jak dzieli się i z ilu ksiąg składa się Pismo św. ? Pismo św. dzieli się na: Stary Testament-45 ksiąg i Nowy Testament - 27 ksiąg.Razem-72.
5.Jaka jest przewodnia myśl Pisma św. ? Przewodnią myślą Pisma św. jest Boży plan zbawienia ludzkości.
6.Wymień księgi Pisma św. Nowego Testamentu. 4 Ewangelie, Dzieje Apostolskie, 14 listów św. Pawła, 7 listów innych apostołów i Apokalipsa czyli Księga Objawienia św. Jana.
7.Co to jest Tradycja ? Tradycja czyli podanie ustne jest to zbiór objawionych prawd Bożych niespisanych w Piśmie św., przekazywanych przez Urząd Nauczycielski Kościoła; stanowi część Objawienia .
8.Na czym opieramy przekonanie o istnieniu Boga ? O istnieniu Pana Boga możemy wnioskować : -a/ z istnienia świata i przedziwnego ładu na tym świecie, -b/ z przekonania niemal wszystkich ludów, -c/ z własnego sumienia, -d/ z Objawienia Bożego / wiara/.
9.Jakie przymioty przypisujemy Panu Bogu ? Pan Bóg jest : - wieczny-zawsze był, jest i będzie, - wszechmocny -wszystko może czynić, co jest dobre i wewnętrznie niesprzeczne, - niezmienny -zawsze jest ten sam, - mądry i święty -jest źródłem wszelkiej prawdy i dobra, - miłosierny i sprawiedliwy.
10. W jaki sposób przygotował Pan Bóg ludzi na przyjście Zbawiciela czyli Mesjasza ? Pan Bóg przygotował ludzi przez : - historię narodu wybranego - Izraela, a zwłaszcza przez.. - proroctwa mesjańskie, - figury mesjańskie
11. Co to są proroctwa mesjańskie ? Proroctwa mesjańskie są to przepowiednie proroków Starego Testamentu o mającym przyjść Mesjaszu.
12. Co to są figury mesjańskie ? Figury mesjańskie są to osoby, rzeczy lud zdarzenia ze Starego Testamentu, które noszą pewne podobieństwa do życia i czynów przyszłego Zbawiciela.
13. Kto jest obiecanym Zbawicielem ? Obiecanym Zbawicielem jest Jezus Chrystus
14. Kim jest Jezus Chrystus dla chrześcijanina ? Jezus Chrystus jest Synem Bożym, który stał się człowiekiem dla naszego zbawienia.
15. Skąd wnosimy, że Jezus z Nazaretu jest Bogiem ? O tym, że Pan Jezus jest Bogiem wiemy, gdyż : a/-zaświadczył o tym Bóg Ojciec/ Jordan, Tabor /, b/- wyznał to niejednokrotnie i na różne sposoby sam Jezus, c/ świadczyli o tym nieprzerwanie Apostołowie, d/- Jezus potwierdził swoje wyznanie cudami i Zmartwychwstaniem.
16.Co to jest Kościół Katolicki ? Dostrzegamy dwa wymiary Kościoła: zewnętrzny i duchowy : a/ Kościół Katolicki jest to zjednoczenie chrześcijan, którzy pod przewodnictwem papieża dążą do zbawienia przez wyznawanie tej samej wiary i przyjmowanie tych samych sakramentów świętych; b/ Kościół jest Ciałem Mistycznym Jezusa Chrystusa czyli żywym, nadprzyrodzonym organizmem, którego Głową jest Chrystus, członkami zaś ludzie zjednoczeni z Chrystusem przez Łaskę i wiarę.
17.Co to jest Łaska Uświęcająca ? Łaska Uświęcająca jest to dar Boży, który czyni nas dziećmi i przyjaciółmi Boga.
18.Jaki jest cel i zadanie Kościoła ? Zadaniem Kościoła jest kontynuowanie zbawczej misji Chrystusa czyli prowadzenie wszystkich ludzi do zjednoczenia z Bogiem na ziemi i w wieczności / zbawienie wieczne/.
19. Jaką władzę dał Pan Jezus Kościołowi ? Pan Jezus dał Kościołowi potrójną władzę : nauczania, uświęcania i pasterzowania.
20.Przez kogo Pan Jezus podtrzymuje, ożywia i umacnia swój Kościół ? Pan Jezus ożywia i umacnia swój Kościół przez Ducha Świętego.
21. Kim jest Duch Święty ? Duch Św. jest to trzecia osoba Boska, która pochodzi od Ojca i Syna.
22.Kiedy Duch Św. zstąpił na Apostołów ? Duch Św. zstąpił na Apostołów w postaci ognistych języków w dzień Zielonych Świąt zwanych inaczej Pięćdziesiątnicą.
23.Kiedy Duch Św. zstępuje na nas ? Duch Św. zstępuje na nas przy Chrzcie św., ale w szczególny sposób napełnia nas swoją mocą podczas Bierzmowania.
24.Co to jest sumienie ? Sumienie jest to uzdolnienie, które pozwala nam odróżnić dobro od zła; pobudza nas do pełnienia dobra, a powstrzymuje od zła i jest naszym sędzią.
25.Kiedy człowiek popełnia grzech ? Człowiek popełnia grzech, kiedy świadomie i dobrowolnie przekracza Prawo Boże zawarte w przykazaniach Bożych i kościelnych.
26.Na czy polega grzech ciężki ? Grzech ciężki polega na tym, że człowiek przekracza przykazanie Boże lub kościelne w rzeczy ważnej w pełni świadomie i dobrowolnie; odwraca się od Boga, a zwraca się ku rzeczom lub osobom, jako do Boga.
27.Jakie są główne źródła grzechu ? Źródłami grzechu są: szatan, nasze złe skłonności i złe otoczenie czyli źli ludzie.
28.Wymień grzechy główne , które są źródłem innych grzechów . Grzechy główne ; pycha, chciwość, nieczystość, zazdrość, nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu, gniew , lenistwo.
29.Co to są grzechy* cudze* ? Grzechy * cudze* popełniamy wówczas, gdy pomagamy bliźniemu grzeszyć, lub nie powstrzymujemy go od grzechu, gdy możemy to uczynić.
30.Co to jest modlitwa ? Modlitwa jest to wzniesienie myśli i uczuć do Boga dla oddania Mu czci należnej i uproszenia Łask potrzebnych.
31. Dlaczego powinniśmy się modlić ? Powinniśmy się modlić, ponieważ : a/- tak nakazał nam Pan Jezus, b/- przez modlitwę oddajemy cześć Bogu :wielbimy Go, dzięki Mu składamy ,przepraszamy Go za grzechy i prosimy. c/- przez modlitwę otrzymujemy potrzebne Łaski
32.Jak powinniśmy się modlić, aby nas Bóg wysłuchał ? Powinniśmy się modlić z uwaga, ufnością i wytrwałością.
33. Co to jest Chrzest ? Chrzest jest to pierwszy i najpotrzebniejszy sakrament, który uwalnia nas od grzechu, czyni nas dziećmi i przyjaciółmi Boga oraz jednoczy z Chrystusem i Kościołem.
34. Jakie znasz rodzaje Chrztu ? Chrzest może być :
a/ uroczysty lub tzw.* z wody* b/ Chrzest krwi c/ Chrzest pragnienia
35. Co to jest Bierzmowanie ? Bierzmowanie jest to sakrament, w którym Duch Św. umacnia chrześcijanina, aby wiarę swoją mężnie wyznawał, bronił jej i według niej żył.
36. Co znaczy słowo * bierzmowanie * ? Słowo *bierzmowanie * pochodzi od staropolskiego słowa *bierzmo *.Była to belka umacniająca strop budowli; bierzmowanie jest bowiem umocnieniem we wierze.
37. Jakich Łask udziela nam Bóg przez Bierzmowanie ? a/-pomnaża Łaskę Uświęcającą b/- * wyciska * na duszy niezatarty znak wyznawcy Chrystusa, c/- daje 7 darów Ducha Św. d/- daje łaskę uczynkową do mężnego wyznawania wiary i jej obrony
38. Wymień 7 darów Ducha Św. Mądrość, rozum, rada, męstwo, umiejętność, pobożność, bojaźń Boża.
39. Co to znaczy bronić swojej wiary ? Bronić swojej wiary tzn.: - a/ umieć odpowiedzieć na stawiane jej zarzuty, - b/ być krytycznym wobec tych, którzy wiarę ośmieszają, - c/ nie dawać złym życiem powodów do ataku na wiarę.
40. Co to znaczy żyć według wiary ? a/ zachować na co dzień Boże przykazania, b/ wypełniać solidnie swoje obowiązki, c/ żyć w zjednoczeniu z Bogiem przez codzienną modlitwę, niedzielną Mszę św., pilną naukę religii, okresową spowiedź i Komunię.
41. Przez co możemy pogłębiać wiarę ? a/przez modlitwę i czynny udział w Eucharystii, b/ przez systematyczną katechizację, c/ przez czytanie i medytacje nad Pismem św.; czytanie lektury religijnej.
42. Jakie są najważniejsze ceremonie sakramentu Bierzmowania ? a/ włożenie rąk biskupa i modlitwa o dary Ducha Św., b/ namaszczenie krzyżmem św. i słowa : NN przyjmij znamię daru DuchaŚw
43. Co to jest krzyżmo święte ? Krzyżmo święte jest to mieszanina oliwy i balsamu poświęcona przez biskupa w katedrze każdego roku w Wielki Czwartek
44.W jaki sposób świecki chrześcijanin może apostołować ? Chrześcijanin może apostołować : a/ przez przykład własnego życia, b/ przez pouczające słowo, modlitwę i dobre uczynki, c/ także przez cierpienie i ofiarę.
45. Co to jest Msza św. ? Msza św. jest to ofiara Chrystusa i Kościoła, w której Pan Jezus pod postaciami chleba i wina, przez kapłana, składa siebie Bogu dla naszego zbawienia.
46. Co to jest Najświętszy Sakrament ? Najświętszy Sakrament jest to prawdziwe Ciało i prawdziwa Krew Pana Jezusa pod postaciami chleba i wina.
47. Z jakich części składa się Msza św. / Msza św. składa się : z Liturgii Słowa Bożego i Liturgii Ofiary. Liturgia Ofiary obejmuje : przygotowanie darów przeistoczenie czyli konsekrację ucztę ofiarną czyli Komunię.
48.Kiedy dobrze uczestniczymy we Mszy św. ? a/ gdy jesteśmy obecni w kościele na całej Mszy św. b/ kiedy wspólnie z kapłanem ofiarujemy siebie: nasze dobre czyny, cierpienia i radości jako nasz osobisty dar ofiarny c/ kiedy czynnie uczestniczymy w liturgii: wypowiadamy głośno i wyraźnie modlitwy wspólne, bierzemy udział w śpiewie oraz przyjmujemy odpowiednią postawę zewnętrzną.
49. Co to jest sakrament Pokuty ? Sakrament Pokuty jest to znak spotkania z Chrystusem, w którym człowiek porzuca grzech, otrzymuje od Boga przebaczenie i Łaskę do poprawy życia.
50. Odpowiedzi bierzmowanych : Pragniemy aby Duch Święty - którego otrzymamy - umocnił nas do mężnego wyznawania wiary i do postępowania według jej zasad.
Amen.

Małżeństwo
WYMAGANE DOKUMENTY
- Aktualny (tzn. nie starszy niż 3 miesiące) akt chrztu obojga narzeczonych.
- Świadectwo ukończenia katechezy z zakresu szkoły ponadpodstawowej.
- Dowody osobiste narzeczonych.
- Świadectwo ukończenia katechezy przedmałżeńskiej.
- Zaświadczenie z odbycia spotkań w poradni dla narzeczonych.
- Dane świadków (imię, nazwisko, wiek, adres zamieszkania.
- Dokument z Urzędu Stanu Cywilnego o braku przeszkód cywilnych do zawarcia małżeństwa,
- W przypadku wdów i wdowców akt zgonu małżonka.
KATECHEZY PRZEDŚLUBNE I PORADNICTWO DLA NARZECZONYCH

Każda para narzeczonych, chcąca zawrzeć sakramentalny związek małżeński, zobowiązana jest ukończyć 12 katechez przedślubnych oraz 4 spotkania w Poradni Rodzinnej.
Terminy katechez przedślubnych można znaleźć na stronie internetowej: www.drdk.pl w zakładce: Katechezy przedślubne.
Należy wybrać miejsce i termin katechez z listy a następnie wypełnić formularz zgłoszeniowy. Przed wypełnieniem formularza należy dokonać wpłaty:
Katechezy przedślubne 110zł od osoby.
Poradnia rodzinna 190 zł od pary na konto Fundacji Custos Bonorum.
Dowód wpłaty prosimy załączyć podczas rejestracji do poradni lub na katechezy. Numer konta: 81 1020 2212 0000 5802 0460 8495
- W tytule przelewu należy podać imiona i nazwiska narzeczonych oraz miejsce poradni, do której umówili się na spotkanie. - W przypadku trudnej sytuacji finansowej prosimy o kontakt z: centrum@drdk.pl
Poradnią Rejonową dla Rychtala jest poradnia w Parafii Św. Marcina w Kępnie przy ulicy Tadeusza Kościuszki 3. Poradnia czynna jest we wtorki od godz. 18.00.
Można jednak wybrać dowolną poradnię.
MAŁŻEŃSTWO IDEALNE – ISTNIEJE CZY NIE?
Małgorzata Rybak (Aleteia.pl)
MAŁŻEŃSTWO - OCZEKIWANIA KONTRA RZECZYWISTOŚĆ
„Mój mąż to anioł” – mówi jedna kobieta do drugiej. Tamta jej przytakuje: „Mój też nie mężczyzna!”. Często po latach małżeństwa żony potrafią, jak w tym dowcipie, głównie narzekać, jak bardzo mąż nie spełnił ich oczekiwań (w przypadku pierwszej rozmówczyni – jeszcze gorzej, jeśli spełnił i nosi niechcianą łatę kogoś idealnego). Co takiego dzieje się po ślubie, że wyczekiwana idealna przyszłość z idealnym partnerem po prostu nie nadchodzi?. Prowadząc kiedyś spotkanie dla małżeństw, zilustrowałam tę transformację dwoma slajdami: na jednym była Disney księżniczka i książę z bajki, piękni i szczęśliwie w sobie zakochani, a na kolejnym – ropucha. Jak gdyby pocałunek miał odwrotne działanie niż w bajce o królewnie czy królewiczu zamienionym w żabę. Tu „pocałunek” – wejście w związek małżeński – sprawia, że druga strona staje się kimś, kto rażąco odbiega od wizerunku sprzed ślubu. Nazwaliśmy ten proces po prostu rozczarowaniem.
Zmiana po ślubie
Kłopot polega na tym, że winą za przemianę w kogoś innego (czytaj: „gorszego”), niż był czy była na początku, obarczamy tę drugą stronę. W paczce naszych przyjaciół, z którymi wchodziliśmy w samodzielne życie z duszpasterstwa akademickiego, i zaręczaliśmy się, a potem bawiliśmy się na swoich ślubach i na świat przychodziły dzieci – ukuło się powiedzenie „oszustwo matrymonialne”. Żartobliwe oczywiście, ale wiadomo, o co chodzi: druga strona okazała się nie być tak fantastyczna, jak nam się wydawało. Jasne, że dopiero w relacji bliskości i zależności pokazujemy wszystko, czego nauczyliśmy się o relacjach w swoim domu – i ujawniają się te cechy charakteru i zachowania, dla jakich wcześniej nie było miejsca. I jasne, że nie jest idealnie także dlatego, że w codziennym życiu łatwo wpaść w rutynę i starać się o związek mniej. Naprawdę jednak za nasze rozczarowanie w największym stopniu odpowiada… samo zakochanie. Szekspir pisał w „Śnie nocy letniej” – i jest to jeden z moich ulubionych cytatów z jego sztuk – że poeta, szaleniec i zakochany żyją w świecie wyobraźni i postrzegają go przez jej pryzmat. Ten ostatni, zakochany – „widzi piękną Helenę w obdartej Cygance”. Wojtyła nazwał to zjawisko idealizacją. To o niej mówi w „Miłości i odpowiedzialności”, opisując stan zakochania.
Wszystkiemu winne zakochanie
Idealizacja sprawia w nas kilka rzeczy. Nie tylko wyolbrzymia zalety drugiego, czyniąc je dominującymi. Wysłał SMS-em wierszyk? „To poeta!”. Nieważne, że nie zna ortografii, a maturę z polskiego ledwo zdał. Wygląda pięknie w tej sukience? „Zjawiskowa!”. To nic, że na co dzień woli dżinsy. Zakochanie potrafi też zamieniać wady w zalety, bo one bardziej pasują do naszego idealnego obrazu drugiej osoby. Zaklął jak szewc. „O matko, jaki on zdecydowany! Przy nim można się poczuć bezpiecznie”. A jeśli będzie klął przy każdej pracy domowej, bo taki jest jego język? Na jej biurku leży stos książek i papierów. „Ona jest taka twórcza, że nie widzi świata wokół siebie”. Czy tak samo będziesz myślał, gdy nieład w domu sparaliżuje jego codzienne funkcjonowanie i nie znajdziesz w niej partnera do porządków? Zakochanie również tworzy w naszej wyobraźni cechy, których druga osoba po prostu nie ma i nie będzie mieć. Ale podejrzewamy, że są schowane, a czas pomoże im się ujawnić (albo też my, przy odrobinie pracy, je wydobędziemy na światło dzienne!).
Mój ideał
Skąd się biorą te idealizacje? Każdy tworzy je sam. Jakąś część wnosi dom rodzinny – albo ideałem jest mama albo tata, i podobnej osoby szukamy, albo przeciwnie, dom był doświadczeniem tak trudnym, że mamy w głowie zestaw zalet, które są nieodzowne do zbudowania zupełnie innej jakości w naszej własnej rodzinie. Idealizacje karmią się także naszymi deficytami – im bardziej jesteśmy poranieni, tym szybciej, przy odrobinie czułości, okazanej przez drugiego człowieka, możemy stracić z oczu prawdziwy obraz drugiej osoby (a nawet wejść w związek destrukcyjny, w którym jesteśmy używani czy po prostu traktowani źle). Kultura wokół nas także podsyca idealizacje. Odrealnione oczekiwania względem wspólnego życia sączą w nas komedie romantyczne, reklama, w której występują idealne kobiety i mężczyźni czy media społecznościowe, które pokazują fantastyczne związki celebrytów (jeśli kończą się krachem, jest on równie spektakularny, jak roztaczane wcześniej wizje szczęścia). Po sieci krąży cała masa memów, mówiących o tym, co robi kochający mężczyzna, a co kochająca kobieta. Często tak potwornie mijają się ze zdrowym rozsądkiem, że aż trudno zrozumieć entuzjazm, z jakim są powszechnie przyjmowane. Życie we dwoje jawi się jako niekończące się śniadania podawane do łóżka i romantyczne kolacje, seks trzy razy dziennie, listy, telefony i trzymanie się za ręce; myślenie ZAWSZE o drugiej osobie, uchylanie jej rąbka z nieba. I choć pielęgnowanie związku wymaga starań – i pomoże mu trzymanie się za ręce nawet po latach spędzonych w małżeństwie – codzienność składa się z wielu odmian szarości: pracy, wyzwań, kłopotów i radości, które trzeba się nauczyć przeżywać razem z prawdziwym człowiekiem, który jest obok. Nieidealnym, zranionym i słabym, mimo zapewne mnóstwa zalet.
Decyzja o życiu z realnym człowiekiem
Co zrobić ze swoimi idealistycznymi oczekiwaniami? Podjąć decyzję, że biorę za męża/żonę realnego człowieka: ze wszystkim, kim jest. Dostrzegać po ślubie najpierw dobro. Zrezygnować z hegemonii „ja”, według której drugi człowiek będzie najlepszy, jeśli będzie tak doskonały, jak ja albo jeśli spełni moje wizje, jaki MA BYĆ – bo to niesprawiedliwe i nie działa. Widzieć własne wady i pozwalać je mieć także drugiemu. Szukać tego, co łączy. Ks. Jarosław Szymczak, specjalista od małżonków, z którym pracowałam przez kilka dobrych lat, powiedział kiedyś, że wiadomo, że w małżeństwo wchodzą ludzie niedojrzali. I teraz chodzi o to, by razem dojrzewać. Myślę, że to dojrzewanie dokonuje się w cudownej zwykłości życia.
Pracę z idealistycznymi wizjami przed ślubem i po ślubie proponują programy warsztatowe Fundacji Pomoc Rodzinie, które gorąco polecam.
Małgorzata Rybak
Namaszczenie chorych
Sakrament Chorych udzielany jest w kościele podczas rekolekcji wielkopostnych, Światowego Dnia Chorego a także podczas objazdu chorych w I piątki miesiąca. W nagłych przypadkach należy wezwać kapłana do chorego o każdej porze dnia lub nocy. Telefon do proboszcza: 627816031
KATECHEZA PAPIEŻA FRANCISZKA O NAMASZCZENIU CHORYCH
Audiencja generalna 27 luty 2014r.
( źródło: KAI - Watykan )
Dzisiaj chciałbym wam powiedzieć o sakramencie namaszczenia chorych, który pozwala nam namacalnie dotknąć współczucia Boga. W przeszłości był on nazywany „ostatnim namaszczeniem”, ponieważ był pojmowany jako duchowa pociecha w bezpośredniej bliskości śmierci. Natomiast kiedy mówimy o „namaszczeniu chorych” łatwiej nam poszerzyć spojrzenie na doświadczenie choroby i cierpienia w perspektywie Bożego miłosierdzia. Istnieje pewien obraz biblijny wyrażający w całej głębi tajemnicę ukazującą się w namaszczeniu chorych: jest to przypowieść o Miłosiernym Samarytaninie w Ewangelii św. Łukasza.
Ilekroć sprawujemy ten sakrament, Pan Jezus w osobie kapłana staje przy tych, którzy cierpią i są poważnie chorzy, lub w starszym wieku. Przypowieść powiada, że Miłosierny Samarytanin zatroszczył się o człowieka cierpiącego, zalewając jego rany oliwą i winem. Olej każe nam myśleć o tym oleju, który jest święcony co roku przez biskupa w Wielki Czwartek podczas Mszy Św. Krzyżma, właśnie ze względu na namaszczenie chorych. Natomiast wino jest znakiem miłości i łaski Chrystusa wypływających z daru Jego życia dla nas i wyrażających się w całym swym bogactwie w życiu sakramentalnym Kościoła.
Wreszcie osoba cierpiąca powierzona jest właścicielowi gospody, aby mógł się nią dalej opiekować, nie bacząc na wydatki. Ale kim jest ten właściciel gospody? To Kościół, wspólnota chrześcijańska, to my, którym każdego dnia Pan Jezus powierza cierpiących na ciele i na duchu, abyśmy mogli nadal wylewać na nich bez ograniczeń całe Jego miłosierdzie i Jego zbawienie.
Nakaz ten jest podkreślony wyraźnie i dokładnie w Liście św. Jakuba, gdzie się zaleca, jak słyszeliśmy: „Choruje ktoś wśród was? Niech sprowadzi kapłanów Kościoła, by się modlili nad nim i namaścili go olejem w imię Pana. A modlitwa pełna wiary będzie dla chorego ratunkiem i Pan go podźwignie, a jeśliby popełnił grzechy, będą mu odpuszczone”. Jest to zatem praktyka, która istniała już w czasach apostolskich. Jezus w istocie nauczał swoich uczniów, aby tak jak On szczególnie miłowali chorych i cierpiących i przekazał im zdolność i zadanie, by nadal udzielali w Jego imię i według Jego serca ulgę i pokój, poprzez specjalną łaskę tego sakramentu. Nie powinno to nas jednak prowadzić do obsesyjnego poszukiwania cudu lub domniemania, że zawsze i tak czy inaczej możemy zyskać uzdrowienie, ale jest to pewność obecności Jezusa przy osobie chorej, także starszej, bo każdy, kto ukończył 65 lat może otrzymać ten sakrament. To Jezus przy nas staje.
Czasami, kiedy ktoś jest chory i proponujemy, by wezwać księdza, słyszymy czasami. "nie, bo przyniesie nieszczęście, czy chory się przestraszy"- Jest bowiem taka mentalność, że zaraz po księdzu przyjdą pracownicy przedsiębiorstwa pogrzebowego, a to nie jest prawdą. Kapłan przybywa po to, aby pomóc choremu, czy osobie starszej. Z tego względu tak bardzo ważne jest odwiedzanie chorych przez księży. Trzeba księdza poprosić, żeby przyszedł do domu i udzielił namaszczenia, błogosławieństwa, bo to sam Jezus przybywa, aby podnieść chorego na duchu, obdarzyć nowymi siłami, nadzieją, żeby jemu pomóc, ale także aby odpuścić mu grzechy. Jest to niezwykle piękne.
Nie myślcie, że jest to jakieś tabu, bo zawsze warto wiedzieć, że w chwili cierpienia i choroby nie jesteśmy sami. Drodzy przyjaciele, dobrze wiedzieć, że w chwili bólu i choroby nie jesteśmy sami: kapłan i osoby obecne podczas namaszczenia chorych reprezentują w istocie całą wspólnotę chrześcijańską, która jako jedno ciało gromadzi się wokół chorego i jego rodziny, podsycając w nich wiarę i wspierając ich modlitwą i braterską serdecznością.
Ale największa pociecha wypływa z faktu, że w sakramencie obecnym staje się sam Pan Jezus, który bierze nas za rękę, obdarzając jakby pieszczotą i przypomina nam, że teraz do Niego należymy i że nic - nawet zło i śmierć – nie może nas nigdy odłączyć od Niego. Miejmy ten zwyczaj wzywania kapłana, aby naszym poważnie chorym i osobom starszym udzielił tego sakramentu, tej pociechy, mocy Jezusa, by śmiało iść dalej. Czyńmy to! Dziękuję.
Pogrzeb
Wymagane dokumenty:
- akt zgonu





















