Msze Św. Spowiedź Św. Ogłoszenia Kancelaria

Ułatwienia dostępu

schowaj
Kontrast
normalny
Wielkość czcionki
normalna
Wspomaganie dysleksji
wyłączona
Wspomaganie czytania
wyłączone
Animacje
włączone
Tryb nocny
wyłączony
Odstęp tekstu
normalny
Interlinia
normalna
resetuj ustawienia
  rychtalparafia@gmail.com  62 781 60 31
Rzymskokatolicka Parafia pw.
Męczeństwa św. Jana Chrzciciela w Rychtalu
Diecezja Kaliska

  • Aktualności
    • Aktualności
    • Ogłoszenia
    • Intencje
    • Galeria

  • Parafia
    • Terytorium parafii
    • Kościół parafialny
    • Patroni
    • Kapłani
    • Katecheci
    • Grupy i wspólnoty
    • Opieka duszpasterska
    • Kronika parafii
    • Standardy Ochrony Małoletnich
    • Przekaż darowiznę

  • Cmentarze
    • Cmentarz w Rychtalu
    • Cmentarz w Darnowcu

  • Sakramenty
    • Msze Św. i nabożeństwa
    • Spowiedź Św.
    • Pogrzeb
    • Chrzest Św.
    • I Komunia Św.
    • Bierzmowanie
    • Małżeństwo
    • Namaszczenie chorych

  • Rychtal

  • Kontakt

  • Szukaj

Informacje

Zamknij

Msze Św.

w niedziele i święta godz. 8:00, 11:00, 18:00

w dni powszednie godz. 18:00

Więcej informacji
Zamknij

Spowiedź Św.

przez cały tydzień:
30 min. przed każdą Mszą Św.

w niedziele:
7:30, 10:30, 17:30

w I piątek miesiąca:
17:00 - 18:00

Więcej informacji
Zamknij

Kancelaria parafialna

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Jestem Twoim sługą i bratem, dlatego jestem dla Ciebie zawsze, kiedy chcesz spotkać się ze mną osobiście.

Ks. Mariusz Białobłocki - proboszcz

Więcej informacji

WESPRZYJ NAS

Jeżeli chcesz wesprzeć finansowo naszą wspólnotę, możesz to zrobić dokonując przelewu na nasze konto bankowe:

Spółdzielczy Bank Ludowy Kępno/o. Rychtal
27 8413 0000 0500 1443 2000 0002

lub kliknij

Serdecznie dziękujemy wszystkim wspierającym naszą wspólnotę!

Słowo Boże na dziś

Czytaj dalej

Ewangelia audio

  • Poniedziałek - 24 sierpnia
    Św. Bartłomiej, J 1, 45-51
  • Niedziela - 23 sierpnia
    Św. Róża z Limy, Mt 16,13-20
  • Sobota - 22 sierpnia
    Najświętsza Maryja Panna Królowa, Mt 23,1-12
  • Piątek - 21 sierpnia
    Św. Pius X, Mt 22,34-40

Vatican News

  • Kraków: XIII Pielgrzymka Czcicieli Bożego Miłosierdzia
  • Słowacja: projekt uniwersytetu im. pierwszego ambasadora przy Watykanie
  • Skrzypce, na których grał Mozart, zabrzmią w Watykanie
  • O. Kubiak: Wola Boża prowadzi tam, gdzie się nie spodziewamy
  • Arcybiskup Paryża: prawo do eutanazji wezwaniem do zaangażowania
  • Chórzyści z Gniezna: Nie wiedzieliśmy, że Papież nas pozdrowi

24.08

imieniny:
Jerzego, Bartosza, Haliny

Wszystkim solenizantom składamy najserdeczniejsze życzenia!

« wstecz drukuj

Rychtal w literaturze

Data publikacji: środa, 26-11-2025


Zdjęcia autorów zostały poprawione pod względem graficznym przez p. Euzebiusza Musiałę

BARBARA NIEDŹWIEDZKA

Barbara Niedźwiedzka, pseudonim Pliska ukończyła studia na Wydziale Filozoficzno-Historycznym Uniwersytetu Łódzkiego. Z wykształcenia pedagog - filozof, specjalistka w zakresie wychowania przedszkolnego. Pracowała jako nauczycielka do 2002 roku. Jest autorką licznych artykułów publikowanych przez czasopisma: „Wychowanie na co dzień”, „Wychowanie w przedszkolu”, „Lider”, „Dylematy”- miesięcznik oświatowy województwa kaliskiego.

2024r. Opowiadanie dla dzieci i młodzieży " Kondzio" ( wydanie papierowe).

Fragment opowiadania pt. "Kondzio"

…Mijały dni, miesiące i lata. Kondzio był już w starszej klasie szkoły powszechnej w Rychtalu. To już nie mały Kondzio, lecz duży chłopiec. Jednak Kondziem, jak się później okaże, pozostał do końca szkoły. Jego drobna, filigranowa postać wzbudzała wśród rówieśników szacunek, podziw i uznanie za serdeczność, koleżeńskość. Był chłopcem bardzo lubianym także wśród nauczycieli. Uczył się pilnie, z łatwością przyswajał przekazywaną wiedzę. I miał bardzo dobrą pamięć. Nic dziwnego, że posiadał dużą wiedzę ogólną, którą dzielił się z innymi dziećmi. – Nie wiesz przypadkiem, jak rozwiązać to zadanie z matmy? – spytał jeden uczeń drugiego. – Hmm, wiesz co? Idź do Kondzia, on będzie wiedział. – Skąd wiesz? – Kondzio wie wszystko! – odpowiedział. I obaj zaczęli się śmiać. Kondzio miał jeszcze inne zainteresowania. Lubił rzeźbić w drewnie, malować, fotografować i śpiewać. Barwa jego głosu była wyjątkowa Jako mały chłopiec wielokrotnie strugał samolociki. Wówczas przyczepiał ołowianego żołnierzyka i krzyczał: „Maminka, popatrz! Tatko leci, tatko leci”. A latawce – dmuchawce – również potrafił wykonać z papieru. Doczepiał długi sznurek i puszczał je na podwórku, obok masarni, lub na drodze. – Tatulku! Widzisz go? To dla ciebie go zbudowałem. Leć, leć wysoko, do nieba, do mojego tatulka – krzyczał na cały głos. Kondzio nawet wyrzeźbił samolot. Pięknie pomalował na srebrny kolor i postawił na szafie w kuchni, żeby mógł go oglądać codziennie – także przy posiłku. Jednak największym osiągnięciem była rzeźba pistoletu. – Zabiję Prusaka! Zabiję. Ty zabiłeś mojego tatulka. Zabrałeś mi go! Nie lubię was! Wówczas pani Marta bardzo się denerwowała. Nie mogła przecież pozwolić na to, by jej syn Konrad wychowywał się w nienawiści, mimo że jej mąż, Leoś, jako żołnierz zginął na froncie. No cóż! Takie są dzieci. Kochają do bólu całym sercem, ale również potrafią znienawidzić. *** Konradek był już w czwartej klasie szkoły powszechnej. Zdobywał coraz większą wiedzę, którą wykorzystywał w życiu codziennym. Interesował się wieloma rzeczami i zjawiskami przyrodniczymi. Jego zapał do nauki i chęć niesienia pomocy kolegom były zawsze podziwiane. Był bardzo dumny z tego, że może być choć trochę pomocny. Co prawda, jeśli chodzi o siłę fizyczną, to – powiem szczerze – brakowało mu jej. Jego sylwetka (wygląd zewnętrzny) była szczuplutka, delikatna, niepokaźna. W zasadzie (powiem wam na uszko) nie przepadał za fizycznymi zajęciami. Dlatego więcej czasu poświęcał na czytanie książek, gazetek wydrukowanych nie wiadomo gdzie. Często pytał matkę, co znaczą słowa: armia pruska, powstanie śląskie, plebiscyt. Matka usiłowała wytłumaczyć synkowi, co to takiego. Starała się, jak mogła, ale nie zawsze sobie z tym radziła. Nie dlatego, że nie wiedziała, lecz dlatego że było to za trudne dla jej synka. – Och, Kondzio. Jak będziesz w starszej klasie, to nauczyciele na pewno ci to wytłumaczą. Daję słowo! Harcerskie słowo – odpowiedziała nieco zmęczona jego ciągłymi pytaniami. Choć nie ukrywała swojej radości z tego powodu. – A kto to jest harcerz? – spytał i tym razem. – Najpierw musi być ktoś zuchem, a potem może zostać harce[1]rzem, dziecinko moja kochana! 2– Nie jestem dziecinką, jestem odważnym chłopakiem. Widzisz? I spiął się tak bardzo, że guzik przy spodenkach urwał się i poturlał po podłodze w najciemniejszy kąt kuchni. Oboje zaczęli się śmiać tak głośno, że piesek z podwórka zaczął szczekać. Po krótkiej chwili Kondzio zadał następne pytanie. – A zuch – to kto? – spytał. Pani Marta popatrzyła na synka uważnie. Wiedziała, że tym razem musi koniecznie mu wyjaśnić to słowo. Oboje usiedli przy stole. – Posłuchaj, synku! Zuch to ktoś odważny, zaradny, który należy do harcerskiej drużyny dziecięcej w twoim wieku. Bo ty chodzisz jeszcze do czwartej klasy. Potem będziesz harcerzem, oczywiście jak zechcesz. Należą do niej chłopcy i dziewczynki. Noszą na mundurach znaczek zucha. – A co to za znaczek? – spytał Kondzio. – To biały orzeł, który oznacza odwagę i patriotyzm – miłość do naszej ojczyzny. W tle jest słoneczko na niebie. Słoneczko przedstawia radość, a niebo pogodę ducha. – A prawa zucha? Co to takiego? – dopytywał dalej chłopiec. – Zuch kocha Boga i Polskę. Zuch jest dzielny, mówi prawdę. Zuch pamięta o swoich obowiązkach, na przykład szkolnych. Wszystkim jest z zuchem dobrze. To są te prawa synku. – To ja chcę być zuchem, mogę? – czekał z niecierpliwością na zgodę matki. – A są w szkole zuchy? – spytała matusia. – Mamciu, pełno ich biega po boisku. Pani Marta zaczęła się śmiać. – Kondziu, na miłość boską, pytam, czy jest gromada zuchowa – uśmiechnęła się od ucha do ucha. Kondzio podrapał się po głowie, spojrzał na matkę. Jego lazurowe oczy pięknie błyszczały. No, jak nie będzie, to… będzie – odpowiedział. Pani Marta popatrzyła na synka. – To musisz poznać Boga i Polskę. Każdy zuch poznaje Boga i Polskę w rodzinnym domu, w szkole, na lekcjach religii, w kościele. I jedno, i drugie może poznawać także w gromadzie zuchowej przez poznawanie naszej historii. – A kto to jest historia? – spytał raz jeszcze ciekawski Kondzio. – Nie kto, a co! – odpowiedziała. – Historia opowiada o tym, co było kiedyś, co robił człowiek w przeszłości, dawno temu, kiedy jeszcze ciebie nie było na świecie. Zuch odkrywa również i poznaje historię rodziny. Wiesz! Odkrywanie dawnych członków rodziny przynosi radość. A to daje nam również bezpieczeństwo, bo to, kim byliśmy – nasz ród – daje siłę do życia, łagodzi ból, zmiany, bo jest się gdzie schronić. Rozumiesz, Kondziu? – Staram się – odpowiedział chłopiec. I popatrzył mamusi głęboko w oczy…


2022 – Reportaże, felietony „Przypadki z życia wzięte”
(wydanie papierowe).

2016r. "Tigra"
(e-book).
2013r., 2018r. - Wierszyki dla najmłodszych „Basiny ogródek"
(e-book, wydanie papierowe).

2013r., 2015 - Zbiór opowiadań dla dzieci „Nie-bajki Pani Barbajki” (e-book, wydanie papierowe).

2012r, 2015r. "Z życia kobiety chwil kilka"
(wydanie papierowe, e-book).

2012r. "Pucuś"
(e-book).

2011r., 2015r. - Powieść dla dorosłych „Życie w cieniu serca”
(e-book, wydanie papierowe).
2014 - „ Mali przyjaciele z lasu i podwórka”
(e-book).
2013r. - Opowiadania dla dzieci „W Wesołkowie”
(wydanie papierowe).
2003r., 2012r. Opowiadania „Niezwykłe opowieści podziomka Karolka”
(wydanie papierowe, e-book).
2010r., 2015r. - Zbiór opowiadań dla dzieci „Przygody Agatki”
(wydanie papierowe, e-book).

2009r., 2013r. - Powieść dla młodzieży „Na zakręcie”
(wydanie papierowe, e-book).

2003r., 2012r. - Opowiadania „Niezwykłe opowieści podziomka Karolka”
(e-book, wydanie papierowe).
2002r. Książka metodyczna „Wakacje Kamy”
(wydanie papierowe).

ANDRZEJ NOLBERT

Andrzej Nolbert (ur. 1970r.) - nauczyciel, regionalista i poeta zamieszkały w Rychtalu. Współautor książki pt. "Kocham Rychtal. Opowieść o miejscowości i parafii Rychtal od zarania dziejów do dzisiejszego dnia" Wydawnictwo Koronis 2006r. Autor dwóch tomików poezji "Zachwiana równowaga zdarzeń" Wydawnictwo "Katakumby" Rychtal 2020r., zawierających wiersze z lat 1992 - 1998 oraz tomiku pt. " W kałuży słów i łez..." wydanym w 2024r. W roku 2021 Andrzej Nolbert został zwycięzcą konkursu poetyckiego zorganizowanego przez Gminną Bibliotekę Publiczną i Parafię Męczeństwa św. Jana Chrzciciela w Rychtalu z okazji obchodów "Roku Stanisława Kempy".

Lubię mój dom wciśnięty pomiędzy inne,

przysiadł ukradkiem przy ulicy, której nazwa

nie zmieściła się na mapie ustawionej przed ratuszem

dla kurierów, dostawców, przypadkowych turystów...

Lubię tę ulicę za widok z okien nie całkiem przyjemny,

za burze, deszcze, słońce, za gwar i młodzieńczą wrzawę,

za pędzące do pracy znajome twarze

i za ludzi robiących zakupy nie zawsze znajomych...

Lubię ten rynek kwadratowy za jego ogrom

mierzony liczbą codziennie parkujących aut,

z dumnym ratuszem – świadkiem pokoleń i zdarzeń...

Dawniej – tętnił krzykiem sprzedawców i handlarzy...

Dziś – przygarnął lekarzy, dentystów i aptekarzy

czekających na zbolałych pacjentów...

codzienność wypełniona ciszą i spokojem

a urzędnicy w swych pokojach dzielnie pełnią wartę...

tu czas płynie wolniej... nie ma po co się śpieszyć...

Tylko od święta lub od wielkiego dzwonu,

zatętni rynek życiem, gwarem, szumem,

gdy w dal popłyną śpiewy procesji Bożego Ciała,

albo modlitwy wiernych kroczących drogą krzyżową,

czasem na placu rozlegnie się syrena,

a to znów ryk motocykli obudzi mieszkańców z letargu,

albo kolorowe dorożki i wozy w święto plonów zakwitną na chwilę,

lub też raz w roku na rynku zagości

rozgardiasz bożonarodzeniowego jarmarku,

na którym, po kilku szklaneczkach grzanego wina,

obcy na co dzień ludzie życzą sobie wzajemnie wesołych świąt...

wtedy jest inaczej – jakby rynek zachłysnął się powietrzem...

Lubię to miasteczko rozciągnięte

w dolinie zimowego smogu i letniej duchoty...

i tę smukłą wieżę kościelną, co wyznacza wszystkim rytm dnia...

Lubię ten kraik mały, prowincjonalny,

czy bogaty, czy biedny – nie wiem – jest po części moim –

taki znany i taki czasem przewidywalny...

Chciałbym zasnąć we wsi, a obudzić się w mieście...

wiatr porwał marzenia i gwizd lokomotywy,

już ich nie ma...

zostaliśmy my...

czy jutro będzie inaczej?

Andrzej Nolbert (21 marca 2021 r.)

2024r. "W kałuży słów i łez" ( wydanie papierowe).
2020r. " Zachwiana równowaga zdarzeń" cz.2 ( wydanie papierowe).
2020r. " Zachwiana równowaga zdarzeń" ( wydanie papierowe).
2006r. " Kocham Rychtal" ( wydanie papierowe).

PIOTR KOKOCIŃSKI

Piotr Kokociński (ur. 1953) – polonista, wrocławianin, członek Polskiej Akademii Filmowej. Prozaik i sce­na­rzy­sta (Samowolka, reż. Feliks Falk, 1993), au­tor sztuk dla Teatru Telewizji: Miś Kolabo (reż. Ryszard Bugajski, 2001), Golgota wrocławska /współ­au­tor: Krzysz­tof Szwa­grzyk/ (reż. Jan Komasa, 2008).​ Opo­wia­da­nia dru­ko­wał m. in. w „Ar­ca­nach”, „Pul­sie”, „Rzecz­po­spo­li­tej” (w do­dat­ku „Plus-Mi­nus”).

Jest autorem 2 powieści: Samowolka (Wydawnictwo Dolnośląskie 1997), Miś Kolabo (Państwowy Instytut Wydawniczy 2022). Miś Kolabo otrzymał nominację do Nagrody Literackiej im. Józefa Mackiewicza.

Opublikował wiele artykułów i szkiców o historii ziemi kępińskiej. A szczególnym przedmiotem jego zainteresowania jest Rychtal z przełomu XIX i XX wieku.

Dwa inne roz­dzia­ły po­wie­ści Człowiek z botanizerką dru­ko­wał w kwar­tal­niku li­te­rac­kim „Wy­spa” (2014 nr 4) i „Ty­go­dniku Kę­piń­skim” (R. 2015 nr 39-41).

W GODZINĘ ŚMIERCI

Koschik sięgnął do skórzanej teczki. Wyjął niewielką książeczkę w zielonej płóciennej oprawie i wręczył starcowi. Szczerze ucieszony Spribille kartkował książeczkę. – Nareszcie, nareszcie ją wydałeś. Dlaczego nie poprosiłeś Schubego o napisanie wstępu? – Nie było czasu, Bóg jeden wie, co się tam u nas jeszcze wydarzy! Latem drukarnia w Kępnie miała spory zapas papieru i mało zleceń, przez Drobiga zaproponowali mi tanio druk. Tekst już przed wojną był gotów. Dogadałem się z Drobigiem, że wykorzystam kilkanaście jego pocztówek. Dodałem około 40 swoich fotografii. I tak powstał ten przewodnik krajoznawczo-przyrodniczy po ziemi kępińskiej. – Stary Franz wzruszył się czytając dedykację a kiedy spojrzał na bibliografię ukradkiem ocierał łzy. Najwięcej było tam pozycji jego i profesora Schube. – Ascherson – rzekł Spribille – stale nam powtarzał: nieważne ile masz publikacji. Liczysz się w nauce, jeśli się na ciebie powołują…Później trochę się spierali o to, komu zwycięzcy przyznają Rychtal. Koschik nie miał wątpliwości: hrabia Szembek doprowadzi do przyłączenia Rychtalskiego Kraiku do Polski. − Zacna rodzina – mówił Spribille − ci Szembekowie, ale to echte Polacken. Masz rację: postawią na swoim. − Dziwisz się? Nie, nie. A co z wami? − pytał Spribille. − Z kim? − Z tobą? Z Burdą? − Ja zostanę, Burda wyjedzie, bo zraził do siebie wielu rychtalan. – Ty chcesz zostać? A Paul? – Syn jest zabezpieczony. Mam trochę złota w skrytce w banku. Za dobrą cenę sprzedałem folwarczek po moim bracie. Wystarczy synowi na zakup mieszkania i kilkanaście lat dostatniego życia w Breslau. Zresztą nawet jeśli Rychtal zostanie w Niemczech, to co historyk z doktoratem miałby tam robić? On nie chce uczyć w szkole. Marzy o karierze naukowej. A ja teraz sprzedaję swoje gospodarstwo, przeniosę się do Rychtala. Kupię domek w rynku. − A proboszcz? Co on zrobi? – dopytywał Spribille. − Nieborowski ucieknie, albo go Polacy wygonią. − Księdza? Co ty mówisz? − Nieborowski to z pochodzenia Polak! – Tak?! – Spribille nie mógł w to uwierzyć. – Rozmawiałem z jego matką, przecież ona mieszkała na rychtalskiej plebanii. Lubiła sobie ze mną pogadać po polsku, bała się utrzymywać znajomość z Polakami, bo syn się na to krzywił. – Niby nazwisko polskie… A wiesz, Peter, przypominam sobie, że jak byłem u Nieborowskiego ze trzy lata przed wojną, to jadąc jego bryczką do siemienickiego lasu, zabrałem staruszkę Nieborowski, żeby mogła uczestniczyć w mszy odprawianej po polsku w Siemianicach, tak było! − Znajomy Żyd z Kępna mówił o nim: myszygene! I miał rację, Franz. − Meszuge? To chyba, to chyba niezbyt eleganckie. − A czytałeś teksty Nieborowskiego? − Nie, ale przyznaję, był nazbyt rozpolitykowany, to prawda… − Biskup dawno powinien był go przenieść, wiem od jednego z kurialistów, że mają z nim problem.

Tekst został zaczerpnięty z "Magazynu Internetowego Helikopter" Zainteresowanych odsyłam do poniższych linków:

https://opt-art.net/helikopter/11-2015/piotr-kokocinski-w-godzine-smierci-i/

https://opt-art.net/helikopter/12-2015/piotr-kokocinski-w-godzine-smierci-ii/

2022r.
1997r. " Samowolka" ( wydanie papierowe).

O. KONRAD STOLAREK

O. Konrad Feliks Stolarek, urodzony 31.10.1913 r. w Rychtalu, syn Leona i Marty z Taniewiczów, kapłan Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej, bohater II wojny światowej, pułkownik Wojska Polskiego, kawaler Orderu Virtuti Militari, harcmistrz RP, założyciel i redaktor miesięcznika Niepokalana, były prowincjał i superior Instytutu św. Kazimierza w Vaudricourt we Francji, rektor Polskiej Misji Katolickiej w Luksemburgu. Zmarł 2.02.2007 r. w Maisnil-les-Ruitz we Francji.

Redakcja: Agata i Zbigniew Judyccy IRB Vaudricourt - Warszawa, 2007r.

Fragmenty:

NA ZAOLZIU

Zaolziańska Orłowa stała się pierwszym miejscem mojej działalności kapłańskiej po ukończeniu studiów w czerwcu 1939 roku. Jako katecheta miałem uczyć młodzież zasad wiary. Wybuchła wojna i przekreśliła wszystkie plany przełożonych. Z ośmioosobowej obsady naszej zakonnej wspólnoty zostało nas po 1 września tylko dwóch: ks. Antoni Grzesik i ja. Niemcy zgodzili się na odprawianie polskich Mszy św. w tych kościołach, w których zostanie wygłoszone co najmniej jedno kazanie w języku niemieckim. Okoliczni księża nie znali niemieckiego. Dojeżdżaliśmy zatem z ks. Grzesikiem, na ile było to możliwe, do najbliższych kościołów, by wygłaszać 5-minutowe kazania po niemiecku i ratować w ten sposób, co się jeszcze dało ocalić. Po jednym z kazań w języku niemieckim w Orłowej w czasie udzielania chrztu zjawił się w zakrystii oficer SS. Zrobiłem szybki rachunek sumienia, czy nie powiedziałem w kazaniu nieopatrznie czegoś, co mogło się nie podobać zaborcom. Dla pewności jednak wybrałem najbardziej uroczystą formę chrztu. Długo trzeba by szukać w rytuale rzymskim tych ceremonii, jakie wówczas zastosowałem. Miało to ten skutek, że kiedy wróciłem do zakrystii, SS-mana już nie było. Zostawił wizytówkę, na której dopisał, że chciał ze mną porozmawiać, bo z akcentu, jakim głosiłem kazanie, wywnioskował, że mogłem pochodzić tylko z Rychtala, bo tylko tam tak mówiono po niemiecku. Obiecał przyjść znowu. Zgadzało się. Urodziłem się w Rychtalu. Z ciekawskim SS-manem chodziłem do szkoły. Nazywał się Raschke. Ale nie zobaczyliśmy się już więcej. Wkrótce potem wybrałem się na Zachód.

W LYONIE

W drugiej połowie maja 1943 roku przybyłem do Lyonu. Kilka dni przedtem znalazłem się jako skoczek spadochronowy we Francji, gdzie w jasną, księżycową noc wylądowałem kilkanaście kilometrów na północ od Le Puy. Siedziałem w tramwaju, który miał mnie dowieźć do kantyny PCK, gdzie pracowała jako kierowniczka Zofia Śliwowa. Miałem dla niej i jej męża wiadomości od syna Józika. Jeszcze kilka dni wcześniej odwiedził mnie na lotnisku w Heston pod Londynem w mundurze podporucznika. W pewnym momencie uświadomiłem sobie, że tramwaj jedzie nie w moim kierunku. Wysiadłem na najbliższym przystanku. Tramwaj ruszył, ale nie ujechał nawet stu metrów, kiedy z pobliskich domów wyskoczyli żołnierze w mundurach gestapo i zabrali z tramwaju wszystkich pasażerów. Przypadek? Wierzę, że to Opatrzność!. Kilka dni później z tego samego Lyonu wybierałem się do północnej Francji, gdzie miałem pewną misję do spełnienia. Miał mi towarzyszyć ks. Antoni Sawicki, bo jako przedwojenny duszpasterz w Barlin znał dobrze tamte strony i miał dużo znajomości. Było to nasze pierwsze spotkanie po dwu latach. Ks. Sawicki, z natury bardzo wrażliwy, był tym spotkaniem niesłychanie podniecony. Nie mógł się opanować nawet w czasie kolacji w jednej z restauracji na placu Bellecourt, na którą go zaprosiłem. Przy sąsiednim stoliku siedziało dwu gestapowców w cywilnych ubraniach. Po kolacji szli za nami w kierunku dworca Perrache. Kiedyśmy się znaleźli na wysokości centrali gestapo, zaaresztowali nas. Podejrzewali ks. Sawickiego z jego blond czupryną, że jest uciekinierem z armii niemieckiej. Wypuścili go po przeszło dwugodzinnych przesłuchaniach, stwierdziwszy telefonicznie na komisariacie policji w Beaucaire, że jest znany w tym mieście. Mnie wypuszczono po zbadaniu mojej teczki. Zawartość nie wzbudzała podejrzeń. A przecież w kieszeniach sutanny miałem kilka tysięcy dolarów oraz list kardynała Hlonda do Generała Sikorskiego. Tego samego wieczora odjechałem paryskim pociągiem z Lyonu.

W ANDORZE

Po trudnej wędrówce z Pamiers poprzez Pireneje dotarliśmy wreszcie śmiertelnie zmęczeni do Andory. Po wykonaniu zadania we Francji dołączono mnie do grupy 10 „turystów” starających się również dotrzeć do Anglii. Spotkałem tu niespodziewanie mojego przyjaciela, harcmistrza Wacka Śledziewskiego. Trzymaliśmy się razem. W dwójkę było nam raźniej. W Andorze zakwaterowano mnie u byłego gubernatora Leridy. Po kilkugodzinnym wypoczynku spotkałem się znowu z moją grupą. Miał nas przeprowadzić na stronę hiszpańską Hiszpan, który jakoś nie wzbudzał sympatii ani zaufania. Po krótkim namyśle powiedziałem mojemu opiekunowi, by znalazł mi inny sposób przekroczenia granicy. Nazajutrz taksówkarz przewiózł mnie do Seu de Urgell. Natomiast grupa, z którą się rozstałem w Andorze wpadła w ręce Hiszpanów - przewodnik wsypał - i wszyscy wylądowali w obozie Miranda. Ja natomiast poprzez Barcelonę, Madryt, Sewillę i Gibraltar bez większych przeszkód dotarłem do Anglii. Przypadek? Opatrzność?.

STANISŁAW KEMPA

Stanisław Kempa - W latach 1925 – 1927 był tymczasowym nauczycielem w Szkole Powszechnej w Krzyżownikach. Z dniem 1 sierpnia 1927r. został przeniesiony do Rychtala, gdzie pracował do 1934r. Następnie przez wiele lat był nauczycielem i wychowawcą w Liceum Ogólnokształcącym w Ostrzeszowie. Spoczywa na cmentarzu w Ostrzeszowie.

Nauczyciele rychtalskiej szkoły powszechnej w roku szkolnym 1927/28. Siedzi Ludwik Perlitius - kierownik. Stoją: p. Wosiówna i Stanisław Kempa.
Grono pedagogiczne w 1934 roku: siedzą: Stefania Szczerkowska, Ludwik Perlitius - kierownik, Janina Wolaninówna. Stoją: Stanisław Kempa, Czesław Ławniczak.
Zdjęcie z VI lub VII klasy, rok 1947-48. Siedzą od lewej str. p. Stanisław Szubert, p. Kazimiera Nowicka, p.Edward Nowicki, p.Jan Kaczmarek-kierownik, p.Janina Szymańska- wych. klasy i p.Stanisław Kempa.
Nauczyciele Szkoły Ogólnokształcącej Stopnia Podstawowego i Licealnego, rok 1955. Ostrzeszów
Stanisław Kempa w 1967r. ( Archiwum Tadeusza Gawrysiaka.)
Grób św. pam. Stanisława Kempy na cmentarzu parafialnym w Ostrzeszowie.

Echo Rychtala

Opuszczam bory – spoglądam z dala

Na horyzoncie domy Rychtala

Wśród rozłożystych drzew.

W poświacie słońca wszystko się mieni,

I wszystko kąpie w bujnej zieleni.

I lekki muska wiew…

Małe miasteczko – tyle uroku

I tyle piękna na każdym kroku

Każdy zakątek śle:

Krótkie uliczki, stare zaułki

I domy miłe, niby szkatułki

Na ciemnym sadów tle.

Miasteczko drogie! Ugór zasiany

I wszystkie bliskie zbożowe łany

Do twych się garną rąk,

A szmaragdowa, przepiękna szata,

Co cię przystraja, stopy oplata-

To pas kwiecistych łąk.

W bujnej zieleni strumyk się wije

I wciąż błękitną wygina szyję,

Spokojnie płynąc w dal-

I monotonnie, cichutko mruczy,

I tylko czasem głośniej zahuczy,

Jakby rozsiewał żal…

Pamiętam ptaków przeróżne śpiewy,

Gdzie wyrośnięte, cieniste krzewy

I gdzie zdziczałe bzy…

Ach ten wieczorny koncert słowika

I zabłąkane głosy puszczyka -

Przeszłości mojej sny !...

Więc lubię Rychtal, pobliskie wioski,

Cały zakątek, cichy, beztroski

I każdy polny kwiat,

Bo tu mi życie płynęło mile

I tu przeżyłem szczęśliwe chwile -

Wiele młodzieńczych lat.

Ludwik Perlitius - nauczyciel i kierownik Szkoły Powszechnej w Rychtalu

Chwila zadumy

(Pamięci Ludwika Perlitiusa - nauczyciela i kierownika szkoły w Rychtalu)

Pamiętam szkołę, pamiętam dzieci,

Wieżę kościelną, co z dala świeci I księżyc,

co w mrokach tli,

Lecz nade wszystko zawsze mnie wzrusza

Świetlana postać Perlitiusa

I wtedy smutno mi…

Zawsze pogodny, nigdy w rozterce,

Dla wszystkich miałeś otwarte serce

I przyjacielską dłoń,

Więc za tę dobroć, pracę mozolną

I sławę „Lutni” i mowę szkolną

Chylimy naszą skroń.

Dziś przy Twym grobie mówią pacierze,

Składając wieńce i kwiaty świeże,

A ja mych rymów dar:

Niech ptaki zlecą z bliskiej czereśni I moniuszkowskie nucą Ci pieśni,

Bo pieśni siałeś czar…

W naszych lasach

(Stanisław Kempa – z przejażdżki jesiennej w pobliżu Zgorzelca i Rychtala)

Cieniste chwieją się świerki.

W igiełkach wiatr szeleści

I cichą, jak szept piosenką

Młode krzewinki pieści…

Na skraju igrają brzozy:

Wiotkie gałązek kiście

Na drogi leśne, na ścieżki,

Złote zrzucają liście…

I wciąż się tulą do sosen,

Spuszczając swe warkocze…

Tuż przy nich mała osika

Trzęsie się i dygocze.

Las cały tonie w kolorach,

Wszystko się błyszczy mieni,

Spadają liście na ziemię -

Kwiaty polskiej jesieni…

Zrudziałe płaczą zioła…

Długie jeżyn rozłogi

Splatają w gęste zarośla

Tarniny, iwy, głogi.

W powietrzu strzępią się przędze,

Nić za nicią ulata -

I lecą na leśne zaręby

Nici babiego lata…

"PIĘKNA NASZA ZIEMIA RYCHTALSKA"

Gminna Biblioteka Publiczna w Rychtalu 2021

Publikacja jest pokłosiem konkursu poetyckiego: "PIĘKNA NASZA ZIEMIA RYCHTALSKA" i zawiera wszystkie wiersze zgłoszone do konkursu oraz informacje na temat patrona roku 2021, lokalnego poety Stanisława Kempy.

eKai
Aplikacja Drogowskaz
Mocni w Duchu dzieciom
Katechizm Kościoła Katolickiego
Langusta na palmie
Katoflix - filmy katolickie VOD
Brewiaż
Serwis niedziela.pl
Radio EM
Serwis W Drodze
Episkopat
Nasz Dziennik
Telewizja trwam

Parafia

  • Informacje o parafii
  • Kościół parafialny
  • Patroni
  • Kapłani
  • Katecheci
  • Terytorium parafii
  • Informacje
  • Cmentarz w Rychtalu
  • Cmentarz w Darnowcu
  • Standardy Ochrony Małoletnich

Grupy i wspólnoty

  • Grupa Modlitewna "Siewcy Pana"
  • Rady parafialne
  • Caritas
  • Ministranci
  • Lektorzy
  • ERM
  • Żywy Różaniec
  • Organiści
  • Chór parafialny
  • Schola FIO

Polecamy

  • Czytania na dziś
  • Rychtal wczoraj i dziś
  • Aktualności
  • Galeria

Kontakt

Kościelna 7, 63-630 Rychtal

62 781 60 31

rychtalparafia@gmail.com

Informujemy, że przetwarzanie danych osobowych w ramach i zgodnie z działaniem Kościoła katolickiego w Polsce i jego struktur opiera się na Kodeksie Prawa Kanonicznego, Dekrecie ogólnym Konferencji Episkopatu Polski w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych w Kościele katolickim (KEP, 13.03.2018 r.).

Copyright © 2026 Rzymskokatolicka Parafia pw. Męczeństwa św. Jana Chrzciciela w Rychtalu - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Za zamieszczone na stronie materiały tekstowe, audio, logotypy oraz zdjęcia
odpowiada Rzymskokatolicka Parafia pw. Męczeństwa św. Jana Chrzciciela w Rychtalu.

Wykonanie strony:
BartoszDostatni.pl Nowoczesne Strony Parafialne

Korzystanie z niniejszej witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Zmiany warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do plików cookies można dokonać w każdym czasie. Polityka Prywatności Informacje o cookies